Z WIZYTĄ U DZIADKÓW

Maj 20
No comments yet

A ja znowu na wyjeździe 🙂 . Ledwo zdążyłam się rozpakować po majówce, wyprać wszystko a tutaj trzeba było spakować się znowu, wyprawa do dziadków i to na tydzień. Pogoda brzydka, zimno deszczowo więc biegałam z P od jednej babci do drugiej i do prababci po drodze jeszcze dziadek i tak codziennie. Rzadko udał nam się wypad na plac zabaw i sucha huśtawka. Uprzedziłam już tatusia, że po powrocie dla odpoczynku uciekam na cały dzień do Spa albo gdzieś gdzie będzie cisza i relaks. Oczywiście tatuś został w domu, no bo w sobotę miał wypad z kolegami na gokarty, niedziela zajęta bo basen, siłownia, w tygodniu też pewnie nie próżnował. Ach tym tatusiom to zawsze lepiej, potrafią się wykręcić.  A my z Piotrusiem  razem i rośnie mi mamusiny synuś. Wszędzie z mamusią, jak tylko zniknę na chwilę to słyszę mama, mama, mami, mami i zaraz na szyi wieszają mi się takie małe rączki. Jak tutaj dać go do żłobka jak on świata poza mamą nie widzi.
Z dumą mogę napisać, że dorośleje mi synuś. Picie z kubeczka czy szklanki nie jest już problemem. Mycie ząbków uwielbia aż za  bardzo muszę chować swoja szczoteczkę. Dogadujemy się coraz lepiej. P dużo zaczął mówić i choć na początku wydawało mi się że to tylko  jego gaworzenie to wsłuchując się momentami podłapuję co chce powiedzieć. Któregoś wieczoru po długiej próbie usypiania, wiercenia się P po łóżku, schodzenia z niego i wchodzenia poddałam się i pościłam mu bajkę na telefonie. P z wielkim zadowoleniem, uśmiechem na buzi powiedział do mnie bija, bija. Hm na początku przytaknęłam i położyłam się koło niego po kolejnym bij, bija mama (czyli ja) dostała olśnienia. Przecież za każdym razem puszczając bajkę powtarzam mu baja, baja. Od tego wieczory słysząc bija, bija rozumiem już, że moje dziecko chce obejrzeć bajkę.
P pewnie jak każde dziecko brudzi się w ekspresowy tempie, nie nadarzam z myciem mu rączek czy wycieranie buzi. Ciężka to praca utrzymać dziecko w czystości cały dzień i nie wiem czy wykonalna ale przy okazji uczę P że myjemy rączki. Zresztą sam przychodzi do mnie jak je ubrudzi i podstawia mi pod nos licząc na to że się domyślę i wytrę je. Wczoraj P przechodząc koło łazienki za każdym razem powtarzał myja, myja i tak cały dzień. Oczywiście błyskotliwa mama nie skapnęła się od razu ale lepiej późno … 🙂 Ucząc P czegoś powtarzam mu zawsze nazwę danej czynności. Myja, myja to po prostu myju, myju przy myciu rączek. I teraz myjemy nie tylko rączki ale smoczek i inne rzeczy które P uzna za brudne.
Mamy jeszcze jeden zwrot z ostatnich dni, wołanie : kam. Ktoś domyśla się co oznacza ? Pojawiało się czasami w bajkach ale tak szybko znikało że ciężko było się domyśleć. To żabka:  kum, kum.
Uroczy ten mój synuś.

ciocia Piotrusia 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *