MAJOWO

Maj 13
2 komentarze

Tyle się dzieje ostatnio, że brakuje  czasu na ogarnięcie wszystkiego. Udało mi się znaleźć wolną chwilę i od razu usiadłam przy laptopie. Na początek nasza majówka. Spędziliśmy tydzień nad jeziorem węgierskim. Ośrodek idealny dla rodzin z dziećmi, może nie były to warunki jak w hotelu pięciogwiazdkowym ale było warto. Byliśmy tam już drugi raz i myślę że nie ostatni. Za pierwszym razem byłam w ciąży i mieliśmy domek dwuosobowy co odradzam. Położone są najdalej od jeziora przy granicy, pod drzewami , trzeba wchodzić na górę schodami. Pod drzewami oczywiście masę robaków, komarów, pająków a ja strasznie nie lubię takich zwierzątek. Drugim razem byliśmy ze znajomymi w domku pięcioosobowym i było fajnie, przestronnie, czysto. Ośrodek posiada basen dla dorosłych i dla dzieci, jacuzzi, saunę, Spa, 3 place zabaw dla dzieci, korty tenisowe, siłownie. Oprócz Spa i siłowni wszystko jest bezpłatnie. Teren zadbany szczególnie przy jeziorze, leżaki bezpłatnie. Spędziliśmy tam leniwy tydzień, przed sezonem z małą ilością turystów. P co ranek biegał na plac zabaw z każdym kto nadarzył się z rana : tatuś , wujek . Kąpiele w basenie codziennie, prawie calutki dzień na poza domkiem,  słoneczko świeciło, hm jest co wspominać.
Bardzo przydała nam się taka regeneracja sił, odpoczynek od codzienności. Polubiłam wyjazdy przed lub po sezonie. Trudno odpocząć jak codziennie trzeba przedzierać się przez tłumy turystów, stać dwadzieścia minut w kolejce po lody albo szukać miejsca na plaży bo cała oblężona od rana. O zdjęciach już nie ma mowy chyba że z tłumem  w tle który zakrywa najlepsze widoki. Wadą jest to że pogoda nie zawsze taka ładna jak w sezonie ale i tak nie zniechęca mnie to do wyjazdów.  Znaleźli się też odważni i chętni do kąpieli w jeziorze, gratuluję odwagi mnie wystarczyła jacuzzi  temperatura wody idealna. Ponieważ P uwielbia wodę i zabawy wodne bawił się tam świetnie.
Lubię podróżować tylko największym minusem tej przyjemności są bagaże, pakowanie, planowanie co zabrać, co się przyda a co zbędne. Przy P musze ograniczyć trochę swój bagaż a skupić się bardziej na jego w końcu auta nie są bez dna i jego pojemność się kończy. Po długich przygotowaniach i zapakowaniu auta po brzegi, pewna że zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy na miejscu za każdym razem brakuje mi czegoś. Nie wiem jak robią to inne mamy, może któraś zdradzi swój sekret.

  1. madagene.pl

    Maj 14

    A Piotr to nie boi się takich dużych łabędzi? Jest odważny ale widać też że samochody go interesują 🙂

  2. kasia

    Maj 20

    widać, że Piotruś dobrze się bawił 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *